Polska – MMwI

Posted on Updated on

  “Polsko Obudź się”!

Polsko Obudź się, czyli ludzie nie bądźcie biernymi obserwatorami rzeczywistości.!DD89wvPCCRjU Polsko Obudź się, bo cię okradną nie tylko z pieniędzy, ale z wolności, z prawdy, ze sprawiedliwości…! Polsko Obudź się, i pomyśl, dlaczego tak wielu ludzi młodych musi szukać pracy z dala od domu, od swych rodzin, za granicą? Obudź się Polsko i pomyśl, dlaczego zmusza się do pracy starych ludzi i niemal do śmierci każe czekać na emerytury? Polsko Obudź się, i nie śpij już, bo cię okradną!

  “Nie lękajcie się” red_wykrzyknik

“(…) ,,Nie lękajcie się!” Chrystus wielokrotnie kierował to wezwanie do ludzi, których spotykał. Tak mówił Anioł do Maryi: ,,Nie lękaj się” (por.Łk 1,30). Tak samo mówił do Józefa: ,,Nie lękaj się” (por. Mt 1, 20). Tak mówił Chrystus do Apostołów, do Piotra, w różnych jp2okolicznościach, a zwłaszcza po swoim zmartwychwstaniu. Mówił: ,,Nie lękajcie się!” Czuł bowiem, że się lękają. Nie byli pewni, czy Ten, kogo widzą, jest tym samym Chrystusem, którego znali. Lękali się przy Jego pojmaniu, lękali się jeszcze bardziej po Jego zmartwychwstaniu.Słowa, które wypowiedział Chrystus, powtarza Kościół. A wraz z Kościołem powtarza je Papież, a czyni to od pierwszej homilii na Placu św. Piotra: ,,Nie lękajcie się”. Są wypowiedziane ,,na kredyt”. Jak widać, są one głęboko zakorzenione w Ewangelii. Są to po prostu słowa samego Chrystusa.”


A9d5Vs22Su1D


Polskość

Bóg – Honor – Ojczyzna  –  Polsko Obudź się, czyli ludzie nie bądźcie biernymi obserwatorami rzeczywistości.! Dzieła Fryderyka Chopina to “armaty ukryte w kwiatach”. Jego utwory, a zwłaszcza Polonezy i Mazurki traktowane były jak synonimSztandar Bóg, Honor, Ojczyzna polskości. Chopin był patriotą, na pewno tak myślał: Polsko Obudź się”…! Bóg – Honor – Ojczyzna, co znaczą:

Bóg -Trójca Święta, Trójca Przenajświętsza, podstawowy dogmat i największa z tajemnic wiary przeważającej części wyznań chrześcijańskich, głosząca, że jest jeden Bóg w trzech Osobach, które stanowią: Bóg Ojciec, Syn Boży i Duch Święty. Honor - poczucie godności osobistej, dobre imię; cześć. Ojczyzna - kraj, w którym się ktoś urodził, którego jest obywatelem lub, z którym jest związany więzią narodową.

lpKiedyś te słowa razem czy osobno były używane przez cały czas. Zwroty „na honor, w imię honoru, honorowy” czy „walczyć za ojczyznę, przelewać za nią krew” coś znaczyły a nie były czczym gadaniem. O „Bogu” już nie wspominam, ponieważ to słowo jest używane na okrągło nawet przez ludzi nie wierzących – „O Boże”. Te trzy słowa są ze sobą ściśle związane. Czymże byłby honor bez Boga i na odwrót, a ojczyzna bez ludzi honoru i wierzących. „Jestem człowiekiem, wychowanym na patriotę, ale muszę stwierdzić z  przykrością, że w swoim życiu od niewielu ludzi, słyszałem A9d5Vs22Su1Dte słowa, o moich  rówieśnikach nie wspomnę, gdyż tylko ci, wychowani w duchu patriotyzmu, o tym  mówią.” Dlaczego tak się dzieje? Dlaczego rzeczy tak ważne dla Polaków zaczęły  zanikać? Czy jest to komuś na rękę? Czy jest to uwarunkowane odgórnie? Czy  Polacy naprawdę mają tak krótką pamięć, że nie pamiętają, jakie było życie  kilkanaście lat temu? Nad tymi pytaniami sami musimy pomyśleć i odpowiedzieć  sobie na nie.

PS., Ja od siebie dodaję jeszcze jedno pytanie nawiązujące do historii Polski i Polaków; “Czy Polacy muszą mieć nóż na gardle, żeby się opamiętać”.

Geniusza jakim był Fryderyk Chopin, można tylko podziwiać, ale nie można wyeliminować z serca, myśli z polskości…[...]. Fryderyk Chopin nigdy nie przestał uważać się za Polaka, przeciwnie przez całe życie był Polakiem i polskim patriotą. “Śmierć jego była zgonem duszy czystej, pełnej rezygnacji i wiary, najlżejsza obawa życia pozagrobowego nie pojawiła się i nie omroczyła ostatnich jego chwil. Była w nim ufność wiary i miłości, bo był czysty jak łza”. baner_kwadratNaród Polski konstytuował się przez wieki wokół dwóch zasadniczych osi: myślenia wolnościowego (rozumianego jako wolność obywatelska,  a także jako wolność od obcej przemocy), a także wokół religii chrześcijańskiej, dającej również podstawowe zasady etyki porządkującej życie społeczne i państwowe. Obrona wolności i wiary to niejako dwa filary, które stanowiły o naszych celach narodowych zarówno w okresie świetności państwowej, jak i w czasach zaborów i zniewolenia totalitarnego. Kościół katolicki na poziomie moralnym jest najważniejszym czynnikiem stabilizacyjnym dla państwa polskiego, to on broni Naród przed uleganiem ideologii komunistycznej, jest niezwykle propolskim czynnikiem kulturowym. Stąd dość harmonijna współpraca na tym gruncie w odrodzonej Rzeczypospolitej.


Polska – Ojczyzna Ojczyzn!

Chrześcijańska nadzieja odwołuje się nie tylko do Boga, jako gwaranta jej niezawodności, ale także do działań człowieka, dlatego tez ze swej istoty rodzi postawę zaangażowania i to nie tylko w sprawy wieczne, ale i doczesne.

Polsko Obudź się, czyli ludzie nie bądźcie biernymi obserwatorami rzeczywistości.!
Polsko Obudź się, czyli ludzie nie bądźcie biernymi obserwatorami rzeczywistości.!

Nadzieja sprawia, ze człowiek zwrócony ku wieczności przestaje być niewolnikiem czasu. Napełniony nadzieja chrześcijańska jest człowiekiem odwagi, męstwa i niepokonalności. Potwierdzeniem tego jest sam Chrystus, a w Nim i przez Niego męczennicy, którzy na serio uwierzyli słowom Chrystusa: “Jam zwyciężył świat”. Duchowość nadziei wyraża się również ufnym zawierzeniem Bogu i ludziom oraz pokojem wynikającym z tego zawierzenia. Potwierdzeniem m.in. tego są dzieje Narodu Polskiego. “Otóż Ojczyzna jest dziełem Bożym w porządku przyrodzonym. Świat nadprzyrodzony nie niszczy tego, co należy do porządku przyrodzonego, lecz uszlachetnia i podnosi. Nadaje przyrodzonemu porządkowi wielkość Bożej celowości, Bożej myśli, Bożej miłości. W obliczu wiary, nadziei i miłości ojczyzna nabiera blasku i dostojeństwa” – tak pisze Leon XIII w encyklice “Sapientiae Christianae” z 1890 r. Z wielka czcią wypowiada się o ziemskiej ojczyźnie człowieka. Mówi, ze “Bóg jest Stwórca tak nadprzyrodzonej, jak i przyrodzonej ojczyzny, ze ojczyzna istnieje z wolnej woli Boga, nadając jej mocy”.

Toteż miłość Boga jest źródłem miłości ojczyzny. “Miłość ojczyzny zalicza się do cnot religijnych”. Dlatego umierający za ojczyznę uznani są nie tylko za bohaterów narodowych, ale i religijnych. Oprócz teologii nasza wielka literatura podniosła obronę ojczyzny do potęgi ideału religijnego i narodowego. Czym jest ojczyzna? “Ojczyzna to społeczne wiano. Społeczne wiano duchowych, moralnych i materialnych dóbr oraz zobowiązań. Wiano dane nam od Boga, a przekazywane przez ojców naszych w tym celu, byśmy strzegąc je i pomnażając, mogli własne szczęście na ziemi pomnożyć i powiększyć. Ojczyzna to wiano, a nie spadek czy spuścizna. Spadek, spuścizna to legalny, nieraz przymusowy sposób przekazywania dóbr z rak do rak. Wiano natomiast cechuje serdeczna troska tych, których dobra się przekazuje. Jest to dar miłości i dar serca. Wiano jest opatrzone stygmatem serdecznej, matczyno-ojcowskiej troski o tych, którym w porządku i biegu rzeczy dobra te są przekazywane. W wianie łączy się dorobek przeszłych pokoleń z zobowiązaniem jego pomnożenia przez pokolenia żyjące na rzecz potomności” – tak pięknie pisze ks. dr Franciszek Cegiełka w malej książce zatytułowanej

Kosynierzy – żołnierze pieszych formacji ochotniczych i milicyjnych tworzonych na zasadzie pospolitego ruszenia, którzy uzbrojeni byli w kosy bojowe
Kosynierzy – żołnierze pieszych formacji ochotniczych i milicyjnych tworzonych na zasadzie pospolitego ruszenia, którzy uzbrojeni byli w kosy bojowe

“Mistyka Ojczyzny”, która napisał w więziennej celi w obozie koncentracyjnym, aby wszyscy “Ojczyznę pokochali taka miłością, na jaka ona zasługuje w planach Bożych”.

Ojczyzna są to dobra i zobowiązania duchowe, religijne, z których wypływa jedno z największych zobowiązań składających się na pojęcie ojczyzny, a mianowicie posłannictwo narodowe, wspólne całemu narodowi przekonania religijne. To jedno z największych jego dóbr i czynników przyczyniających się do pełniejszego zżycia się członków danego narodu w jedna organiczna całość. Jak głęboko wiąże się religia z życiem nawet państwowym, dowodzą śluby Jana Kazimierza? Naród Polski nękany zewnętrznymi i wewnętrznymi trudnościami, zalany szwedzkim potopem, ustami samego króla i przedstawicielami wszystkich stanów proklamuje Boga rodzice swoja Hetmana i Królowa swojej Korony. Dobra psychiczne wiana ojczystego to wspólny język, usposobienie, charakter, zwyczaje, obyczaje, tradycje narodowe. Dobra moralne wiana ojczystego to porządek prawny, forma państwowa, w która przybrane jest życie społeczne, publiczne w ojczyźnie, historia narodu ze zwycięstwami, klęskami, z jasnymi i ciemnymi kartami, literatura, sztuka, szkolnictwo i tak dalej.

Zaś dobra materialne wiana ojczystego to ziemia ojczysta ze wszystkim, co jest w niej i na niej, z jej polami, górami, oie_G77uVFxmuQkmlasami, lakami, wodami, kopalniami, fabrykami, warsztatami, zakładami pracy. To państwowe instytucje, wojsko, stroje narodowe, regionalne, fauna, flora, budownictwo, piękno i bogactwo ojczystego krajobrazu itd. Ojczyzna jest zbiorem wszystkich tych dóbr i zobowiązań, które w formie wiana dane nam są od Boga i przekazywane z pokolenia na pokolenie. Boga – Stwórcę nieba i ziemi uznajemy za dawce ojczystego wiana, ojczystej ziemi i zobowiązań dla całego Narodu, i stad cały Naród dzielić musi wspólne prawa i wspólne zobowiązania.

Kto dobrami swoimi, których jest włodarzem, nie szafuje dla wspólnego dobra, ten sam się wyklucza z jedności narodowej i przywiązanych do tej jedności przywilejów? Żyjące pokolenia maja obowiązek dobra i zobowiązania narodowe zachowywać, wykonywać, strzec i pomnażać. “Polska – Ojczyzna Ojczyzn”!

Bolesław Jasmin


Odezwa Prezesa Jana Kobylańskiego

Posted on Updated on

 

Montevideo, 21.04.2014

Drodzy Rodacy!

W ciągu ostatnich dwóch tygodni obserwowaliśmy wielką farsę związaną ze zbieraniem podpisów na listy przez partie, które chciały wystawić swoich kandydatów w wyborach do Parlamentu Europejskiego. Docierało do nas wiele różnych informacji na ten temat. To jest wielki skandal i wstyd, że Polacy – katolicy i patrioci, których uważa się, że jest ich w kraju i za granicą 90%, nie mają siły, zdolności, inteligencji i Kobylanskinawet ochoty, żeby tragedię Narodu Polskiego zakończyć i „postawić kraj na nogi”.

Wielokrotnie już pisaliśmy, że okupacja sowiecka i żydokomunistyczna Polski od ostatniej wojny światowej zrobiła z naszego kraju swoją kolonię, a Polaków wychowywała na bezmyślnych niewolników. Od 1939 roku Polacy od dziecka byli wychowywani w szkołach, wszelkiego rodzaju instytutach na bezmyślną i bezbronną masę, stado owiec i baranów, którymi jest łatwo kierować i narzucać im wszystkie kierunki jednego kundla, który ich prowadzi. To jest przykre porównanie, ale niestety realne. Żydokomuna stworzyła w Polsce tzw. „homo sovieticus”, który jak automat wykonuje to, co im każą i narzucają.

Przyjrzyjcie się dokładnie najprostszym przykładom – przygotowaniom do wyborów do Parlamentu Europejskiego. Już w poprzednich wyborach 4 lata temu żydokomuna miała zupełną kontrolę nad masą Narodu Polskiego, która miała iść głosować. Jedni mówili: „patriota nie powinien iść do eurowyborów, gdyż jest przeciwnikiem Unii Europejskiej”, drudzy krzyczeli, żeby głosować tylko na tych z partii żydokomunistycznych, tj. PO, PiS, PSL, SLD, SP, RN, KNP czy na Partię Palikota.

Jaki był rezultat? W wyborach przed 4 laty głosowało tylko ok. 25% uprawnionych. Logicznie rozumując, pozostałe 75% stanowią te nieszczęsne owce polskie, które nie poszły do wyborów, a owe 25% to żydokomuna, szabesgoje, członkowie i potomkowie okrągłego stołu i Magdalenki.

My starliśmy się nawoływać do wszystkich organizacji, które uważaliśmy za patriotyczne i polskie, a było ich mało. Niestety inni Polacy nie łączyli się. Ich nie interesuje ich kraj, Ojczyzna.

W ciągu ostatnich 20 lat wyemigrowały miliony Polaków młodych i zdolnych, większość dobrze wykształconych, którzy dziś myją talerze w Anglii czy pracują jako niewolniczy robotnicy na budowach.yyFvgqBJZjOo

My stale mówiliśmy i mówimy – Polsko obudź się, zrzuć jarzmo żydokomuny, idź do wyborów – w demokratyczny sposób możesz to wszystko zmienić!

Naturalnie innym sposobem może też być patriotyczny zryw narodowy i powstanie, które pozwoliłoby wyrzucić tych okupantów, a winnych ukarać za grabienie polskiego majątku narodowego i marnotrawstwo.

Tymczasem co się dzieje? Do zbliżających się wyborów na początku zgłosiło się około 20 organizacji, które chciały brać w nich udział i wystawić swoich kandydatów. Żydokomunistyczna maszyna ogłupiania ludzi jednak nadal działa, namawia ludzi do tego, aby nie szli do głosowania. Znowu tych kilka małych partii polskich padło ofiarami oszustwa, podstawiono im nogi przy zbieraniu podpisów na listach, podłożono agentów itd. To wszystko jest Wam znane.

Naród powinien powstać i usunąć tą bandę, tego raka, który niszczy i zżera Naród Polski (macie przykład na Węgrzech, oni to już zrobili i idą dalej odnosząc kolejne sukcesy, jednak do tego potrzeba odwagi cywilnej i patriotycznej).

To wszystko jest w Waszym i naszym interesie polskim.jksignblack

Polacy obudźcie się!

Jan Kobylański
Prezes USOPAŁ

Czytaj również:   

Słupki sondażowe jak grzyby po deszczu! : >>>>>

2 Zaproszenie środa, 02 kwietnia 2014 Administrator
3 Odwołać Tuska i jego Rząd środa, 19 marca 2014 Marek Chrapan
4 Narodowy Dzień Pamięci Żołnierzy Wyklętych wtorek, 11 marca 2014 Administrator
5 Pikiety przeciwko germanizacji polskich dzieci przez niemieckie urzędy poniedziałek, 03 marca 2014 Robert Kownacki
6 Zmarł ks. Infułat Józef Wójcik wtorek, 18 lutego 2014 Administrator
7 Ks. Isakowicz-Zaleski (ZG KSD) zrywa współpracę z “Gazetą Polską Codziennie” czwartek, 13 lutego 2014 Biuro Prasowe KSD
8 Łabunie: Pogrzeb Jana Kapłona czwartek, 13 lutego 2014 Biuro Prasowe OWP
9 Warszawa: Ostatnia droga Bohdana Poręby czwartek, 13 lutego 2014 Obóz Wielkiej Polski
10 76 lat Prawd Polaków spod Znaku Rodła-6 marca 2014 we Wrocławiu wtorek, 04 lutego 2014 Administrator
11 Uwaga! Pogrzeb ś. p. Bohdana Poręby przełożony poniedziałek, 03 lutego 2014 Administrator
12 Wniosek o pośmiertny awans do stopnia Brygadiera Polskich Drużyn Strzeleckich ś.p. Płk ds. Bohdana Poręby czwartek, 30 stycznia 2014 Inż. Jan G. Grudniewski
13 15 – metrowy Krzyż na torach do żwirowiska

 

Wolność w prawdzie

Posted on Updated on

Dziękujemy Bogu za Jana Pawła II, który już w najbliższą niedzielę dołączy do grona świętych Kościoła powszechnego, równocześnie, co dla nas, Polaków, jest szczególnym powodem do dumy i radości, do grona największych świętych patronów Polski, męczenników – Wojciecha z rodu Sławnikowiców, Stanisława ze Szczepanowa i Andrzeja Boboli.

Czas poprzedzający kanonizację Jana Pawła II powinien być dla niektórych środowisk zawodowych dodatkową okazją do rachunku sumienia. reszczynskiZostawił nam bowiem Papież niezwykle bogate nauczanie, w którym bez trudu każdy, kto tylko poszukuje, może odnaleźć „drogę” i „prawdę”.

Szerokie środowisko określane jako twórcze, w tym szczególnie dziennikarze, otrzymało od Jana Pawła II cenny dar w postaci homilii wygłoszonej w czasie Mszy Świętej w Olsztynie 6 czerwca 1991 roku. Pamiętna pielgrzymka czerwcowa poświęcona była katechezie dotyczącej Dziesięciorga Przykazań. W katedrze pw. św. Jakuba Papież przybliżył nam sens ósmego przykazania Dekalogu, związanego z prawdą „obowiązującą człowieka w obcowaniu z innymi ludźmi i w całym życiu społecznym”. To właśnie ósme przykazanie – „Nie mów fałszywego świadectwa przeciw bliźniemu twemu” – jest tym fundamentem, na którym możliwa jest twórcza budowa międzyludzkich relacji. Zdaniem Ojca Świętego, „całe ludzkie postępowanie poddane jest wymogom prawdy”. A prawda to innymi słowy dobro, tak jak za kłamstwem stoi zawsze zło.

Deficyt prawdy w naszym życiu publicznym nie skończył się wraz z komuną w 1989 roku, a po 10 kwietnia 2010 roku, z chwilą upadku polskiego samolotu w smoleńskie błoto, kłamstwo – czysta emanacja zła – nabrało nowego impetu i rozpycha się z coraz większą bezczelnością. Bo okazuje się, że wielkie dobro społeczne, jakim jest wolność wyrażania poglądów, nie zapewnia jeszcze wolności słowa – wyjaśniał Papież. Choć z wolności mówienia korzystają dziś wszyscy, to nie wszystko, co jest mówione, komunikowane, posiada walor wolności w prawdzie. Jan Paweł II: „Niewielki będzie pożytek z mówienia i pisania, jeśli słowo będzie używane nie po to, aby szukać prawdy, wyrażać prawdę i dzielić się nią”.

Upominając się o prawdę, która jest dobrem, Ojciec Święty przypomniał nam rzecz podstawową, że każdy z nas ma prawo do prawdy. Dlaczego zatem deficyt prawdy się pogłębia? Jan Paweł II: „Prawda zostaje poniżona także wówczas, gdy nie ma w niej miłości do niej samej i do człowieka”.

Ale jest jeszcze jeden bardzo ważny do spełnienia warunek, aby prawda mogła zatriumfować. Nie tylko człowiek musi być wolny, wolne musi być także jego słowo. Kluczowa myśl Jana Pawła II z olsztyńskiej homilii zawiera się w stwierdzeniu: „Człowiek jest wolny, człowiek jest wolny także, ażeby mówić nieprawdę. Ale nie jest naprawdę wolny, jeżeli nie mówi prawdy”.

Ósme przykazanie wprost prowadzi nas do słów Chrystusa –„Prawda was wyzwoli”. Rozumieli to doskonale ludzie wielkiego pióra i charakteru, jak choćby Józef Mackiewicz, autor sentencji „Tylko prawda jest ciekawa”. Czyli tylko poszukiwanie prawdy nadaje sens twórczemu życiu. Wszystko, co nie zbliża nas do prawdy, nie jest warte naszego zachodu, tym bardziej zło, kryjące się w kłamstwie.

Dziennikarze, wszyscy ci, którzy zajmują się słowem, dźwiękiem i obrazem, nim sprostają wymogom prawdy, muszą najpierw zadbać o własną wewnętrzną wolność. Zniewoleni, uzależnieni od swoich pracodawców, środowisk, układów, ograniczeni lękiem o pracę, pieniądze, stanowiska, czy też szantażowani ujawnieniem prawdy o ich przeszłości, nie sprostają wymogom prawdy. Wolność idzie przez prawdę, nigdy poza prawdą. „Poza prawdą wolność nie jest wolnością. Jest pozorem. Jest nawet zniewoleniem” – dopowiada Jan Paweł II, teolog, filozof, poeta, wkrótce nasz Święty.

Wojciech Reszczyński

Stanisław Moniuszko

Posted on Updated on

 

Stanisław Moniuszko był wybitnym polskim kompozytorem, organistą i nauczycielem. Tworzył muzykę o charakterze narodowym, wplatając w utwory elementy ludowe. Jego najsłynniejsze dzieła to opery: “Straszny dwór” i “Halka”. Zdobył sobie międzynarodowa sławę już za życia, szczególnie w krajach słowiańskich.Moniuszko

Był osobowością artystyczną, która zmieniła kształt polskiej opery. Stanisław Moniuszko urodził się na terenie dzisiejszej Białorusi, niedaleko Mińska, w majątku Ubiel. Mały Staś przyszedł na świat 5 maja 1819 roku szlacheckiej rodzinie. Jego ojciec, Czesław Moniuszko herbu Krzywda, był ziemianinem, niegdyś służył, jako kapitan w armii napoleońskiej, matka, Elżbieta Madziarska, pochodziła z rodziny węgierskiej. Zdolności muzyczne przejawiał już w we wczesnym dzieciństwie, dlatego postanowiono kształcić go w tym kierunku. Pierwszych lekcji udzielała mu matka (1827 – 1830), która uczyła tez jego kuzynów Korsaków. Później kształcił się u warszawskiego organisty, Augusta Freyera. Uczył się najpierw u o. Pijarów, a później w gimnazjum w Mińsku, tam też ukończył sześć klas. W 1836 wyjechał do Wilna, by tam kontynuować naukę muzyki pod kierunkiem Rungenhagena.

W Wiedniu poznał zachodnie trendy muzyki operowej i jej organizację, pracował też, jako korepetytor chórów. Po trzech latach pobytu, w 1839 roku wrócił do kraju i został organistą w kościele p.w. Św. Jana w Wilnie. Jednocześnie pracował, jako nauczyciel muzyki. Wtedy też poznał Aleksandrę Mullerównę, z którą wziął ślub w 1840 roku. Ojciec panny młodej był bogatym człowiekiem, posiadał ekskluzywny dom zajezdny. Małżeństwo z Mullerówną zaowocowało dziesięciorgiem dzieci. Moniuszko był założycielem amatorskiego chóru, a w 1854 także Towarzystwa im. Św. Cecylii, którego zadaniem była poprawa stanu muzyki sakralnej. W 1858 roku wybrał się w podróż po Europie, w czasie, której zapoznał się z repertuarem obcych oper, głównie niemieckiej, poznał też B. Smetanę, a nieco później Rossiniego, Aubera i Gounoda. Łączyła go przyjaźń z wieloma współczesnymi kompozytorami między innymi z Lisztem. Powrócił do kraju i w sierpniu 1858 roku na stałe osiadł w Warszawie. Objął tu stanowisko kapelmistrza opery, a potem również nauczyciela harmonii, w powstającym właśnie Instytucie Muzycznym. W ramach pracy w instytucie rozwinął też działalność zespołu chóralnego. W 1963 roku wybuchło powstanie styczniowe, destabilizacja sytuacji państwa negatywnie odbiła się na rozwoju kultury.

Zawieszono wystawianie “Strasznego dworu” ze względów cenzuralnych – zarzucano jej wymowę niepodległościową (28.09.1865). Moniuszko popadł w tarapaty finansowe, znacznie się wówczas zadłużył. Natomiast jego sława rosła w innych krajach słowiańskich. Moniuszko uznawany jest za głównego twórcę pieśni polskiej (ok. 4000 pieśni zawartych w “Śpiewnikach domowych”), nazywany był też słowiańskim kompozytorem. Stanisław Moniuszko zmarł nagle 4 czerwca 1872 roku w wieku 53 lat w Warszawie. Pogrzeb wybitnego kompozytora stał się okazja do zamanifestowania patriotycznych postaw społeczeństwa. Ciało mistrza złożono na cmentarzu powązkowskim w Warszawie. Moniuszko jest najwybitniejszym polskim twórca operowym. Najsłynniejszą z nich jest, chyba, “Halka”, napisana w 1847 roku w dwóch aktach dla amatorskiej sceny wileńskiej, potem rozszerzona o dwa kolejne.

Premiera opery odbyła się 1 stycznia 1958 roku w warszawskiej operze pod dyrekcją B. Metany, do libretta Włodzimierza Wolskiego. W następnych latach grana z upodobaniem w Krakowie, Lwowie, Poznaniu, Petersburgu, Moskwie, Kijowie, Odessie, Wiedniu, Lublanie i Pradze Do jego oper należą też: “Flis” (1858), “Hrabina” (1860), “Straszny dwór” (1865″, “Verbum nobile”, “Patria”, “Beata” i wiele innych. Moniuszko jest autorem 20 oper i operetek (“Nocleg w Apeninach”, “Ideał”, “Loteria”, “Nowy Don Quixote”, “Jawnuta”, “Żółta szlafmyca”, “Woda cudowna “ i in.). w twórczości kościelnej wsławił się siedmioma mszami (m.in. “Msza żałobna”), czterema “Litaniami ostrobramskimi”, a także “Ojcze nasz”, “Z Krzyża boleści” oraz 2 “Requiem”, “Chór sprawiedliwych”. Jest w dorobku kompozytora wiele kantat: “Pani Twardowski”, “Njoła”, “Milda” i in). Ponadto napisał Moniuszko muzykę do “Dziadów” Mickiewicza pt. “Widma” i “Sonety krymskie” na chór z orkiestrą. Stworzył uwerturę symfoniczną “Bajka” i sporo drobnych utworów fortepianowych. Napisał też podręcznik teoretyczny pt. “Pamiętnik harmonii”.

 

Bolesław Jasmin 

Znak dla narodów

Posted on Updated on

Któż wie, jak potoczyłaby się historia, jak wyglądałby współczesny świat, gdyby nie wydarzenie z 16 października 1978 roku. Ogłoszenie przez kardynała kamerlinga nowego Następcy św. Piotra zabrzmiało jak armatnia salwa. Karol Wojtyła – ten stał się Skałą! Jan Paweł II – Papież z Polski… Nie sposób ogarnąć wymiaru tego pontyfikatu.

Żadna statystyka, żadna książka, a tym bardziej żaden artykuł prasowy nawet w części nie obejmie fenomenu Papieża z Polski, a już na pewno nie pozwoli nam poznać pełnej prawdy o wszystkich łaskach, jakich udzielił nam Bóg podczas Jego pontyfikatu. Zatrzymajmy się więc tylko na kilku obrazach tego przedziwnego wydarzenia, które raczej nie trafi się już żadnemu pokoleniu…4fe5

„Nie lękajcie się!” – tak 22 października 1978 roku zawołał do ludzkości Papież z Polski. I zaraz dodał: „Otwórzcie, otwórzcie na oścież drzwi Chrystusowi. Dla jego zbawczej władzy otwórzcie granice państw, systemów ekonomicznych i politycznych, szerokie dziedziny kultury, cywilizacji, rozwoju! Nie lękajcie się! Chrystus wie, co nosi w swoim wnętrzu człowiek. On jeden to wie!”.

Niespełna pół roku później Jan Paweł II ogłosił swoją pierwszą encyklikę, która – jak słusznie zauważono – stała się programem Jego pontyfikatu. Wskazał w niej na Odkupiciela człowieka stojącego w centrum historii świata i pragnącego spotkania z każdym człowiekiem. I tak jak „człowieka nie można do końca zrozumieć bez Chrystusa”, tak i pontyfikatu Papieża z Polski nie sposób zrozumieć bez owego streszczenia Jego osobistej wiary w Zbawiciela świata zawartej w encyklice „Redemptor hominis”. Zwłaszcza że jej echo brzmiało we wszystkich kolejnych trzynastu encyklikach Jana Pawła II.

Pielgrzym 

Jeśli w encyklice „Redemptor hominis” Jan Paweł II podkreślił, że „wszystkie drogi Kościoła prowadzą do człowieka”, to trudno się dziwić, że przypadający na przełom wieków i tysiącleci Jego pontyfikat przyniósł bezprecedensową liczbę podróży apostolskich. Papież z Polski odbył 104 zagraniczne podróże apostolskie, odwiedzając wszystkie kontynenty i większość państw współczesnego świata. Nie można również zapomnieć o 146 pielgrzymkach na terenie Włoch i odwiedzinach 310 z 334 rzymskich parafii.

Jan Paweł II podróżował niestrudzenie, odważnie głosząc to, co nierzadko możnym tego świata wydawało się zbyt trudne do przyjęcia. Pragnął dotrzeć nie tylko tam, gdzie żyli wyznawcy Chrystusa, by umocnić ich w wierze. Starał się dotrzeć również tam, gdzie ich nie było. Wykorzystywał każdą okazję, by ukazać światu oblicze Chrystusa i Jego Kościoła. I jeśli mówić o apostolskich „sukcesach” Jana Pawła II, których byliśmy świadkami pod każdą szerokością geograficzną, to jego główne źródło tkwiło w tym, że Papież z Polski był zawsze sobą – żywym świadkiem tego, co głosi. Był człowiekiem, dla którego rzeczywistość pozaziemska i ziemska stanowiły jedną całość. Był mistykiem i dlatego stał się też przekonującym świadkiem Jezusa Chrystusa. I dlatego – jak zauważył kiedyś Mario Agnes – „pomógł historii odnaleźć swoje centrum, którym jest Chrystus, i powrócić na prostą drogę, która jest drogą każdego człowieka, świadomego swojej wielkiej godności syna Bożego”.

Polityk

Czy Jan Paweł II był politykiem? Wielu tak twierdzi. Nie ulega wątpliwości, że ten pontyfikat wpłynął w ogromnej mierze na przemiany image_func3społeczne, gospodarcze i polityczne współczesnego świata. Można powiedzieć więcej: chyba nie ma drugiego człowieka, który wywarłby równie wielki i pozytywny wpływ również na bieg wydarzeń politycznych przełomu XX i XXI wieku, jak Papież z Polski. Warto jednak zwrócić uwagę, że oddziaływanie Papieża Polaka na politykę było tym większe, im bardziej było niepolityczne.

Nikt nigdy nie mówił i nie pisał o człowieku tak wiele jak Jan Paweł II. Nikt nigdy nie zdefiniował i nie opisał godności człowieka w tak niezwykły sposób jak Jan Paweł II. Nikt tak bezkompromisowo nie bronił godności człowieka jak Jan Paweł II. Nie można jednak zapominać, że wszystko to odbywało się nie na płaszczyźnie politycznej, lecz moralnej. A jeśli jednym z najistotniejszych wymiarów pontyfikatu była troska o sprawiedliwość społeczną, to wypływała ona nie z wyrachowania czy konkretnej potrzeby politycznej, ale z głębi serca. Jeśli Jan Paweł II stawał w obronie ubogich i pokrzywdzonych, to dlatego, że ich najbardziej kochał. W ten właśnie sposób Papież z Polski – jak zauważył Mario Agnes – „podważył kryteria, metody, programy i systemy na pozór nienaruszalne i wieczyste i tak przez wielu traktowane” i „zmusił historię do przyspieszenia kroku, do zejścia z krętych dróg, do porzucenia ślepych zaułków”.

Obrońca życia

Jeśli mówimy o Janie Pawle II jako orędowniku pokoju, to nie wolno zapominać, że źródłem Jego zaangażowania na tej płaszczyźnie było przekonanie o niezbywalnej godności i świętości ludzkiego życia. Obrona świętości ludzkiego życia – od chwili poczęcia aż do naturalnej śmierci – stanowiła jeden z najważniejszych nurtów papieskiego nauczania. Obrona życia, godności kobiet, małżeństwa i rodziny to jedne z najczęściej poruszanych przez Papieża z Polski tematów. Już jednemu z pierwszych cykli katechez po wyborze na Stolicę Piotrową poświęcił powołaniu człowieka, mężczyzny i niewiasty. W 1981 roku ogłosił adhortację apostolską „Familiaris consortio” o zadaniach rodziny chrześcijańskiej w świecie współczesnym. Z okazji Roku Maryjnego w 1988 roku ogłosił List apostolski „Mulieris dignitatem” o godności i powołaniu kobiety. Obrona życia stała się wreszcie tematem ogłoszonej w 1995 roku encykliki „Evangelium vitae”.

Właśnie zdecydowana obrona życia od poczęcia do naturalnej śmierci, z powodu której Ojciec Święty był często tak gwałtownie atakowany nie tylko przez kręgi liberalne, ale i niektórych katolików, czyniła go najbardziej wiarygodnym obrońcą pokoju. Błogosławiona Matka Teresa z Kalkuty mówiła: „Jeżeli możemy zaakceptować to, że matka zabija swoje dziecko, to jak możemy mówić innym ludziom, by nie zabijali drugiego człowieka?”. Jan Paweł II był jednym z niewielu, u których takiego rozdźwięku nie było.image_func

Na przestrzeni blisko 27 lat pontyfikatu Jana Pawła II nie było na świecie człowieka, który dla sprawy pokoju uczyniłby więcej niż Papież z Polski. Nie było na świecie konfliktu czy wojny, wobec którego nie słychać byłoby jego głosu wzywającego do zaprzestania walk, do podjęcia dialogu, do porozumienia i poszanowania praw człowieka. Prawdziwa kwintesencja papieskiego nauczania na temat pokoju znalazła swój wyraz w corocznych Orędziach na Światowy Dzień Pokoju, podpisywanych zazwyczaj w święto Niepokalanego Poczęcia Najświętszej Maryi Panny.

Orędownik zawierzenia

Nie było to dziełem przypadku. Niezwykłe nabożeństwo do Matki Bożej odzwierciedlało motto Jego biskupiego posługiwania: Totus Tuus Cały Twój, oznaczające całkowite zawierzenie Najświętszej Maryi Pannie. Wyniesiona z domu rodzinnego i własnej Ojczyzny tradycyjna pobożność maryjna była tym szczególnym impulsem, który pozwolił Papieżowi z Polski ukazywać Matkę Chrystusa jako wzór wiary. Obok ogłoszonej w 1987 roku encykliki „Redemptoris Mater” poświęcił Jej postaci ogromną ilość innych dokumentów, przemówień i homilii.

Jeżeli mówimy o zawierzeniu, nie sposób nie odnieść się w tym miejscu do tajemnicy Bożego Miłosierdzia. Nieprzypadkowo poświęcił jej swoją drugą encyklikę „Dives in misericordia”, ogłoszoną w 1980 roku. Tajemnicę Bożego Miłosierdzia, która przenikała cały Jego pontyfikat, pozostawił światu niejako w darze, ustanawiając jego powszechny kult w przekonaniu – jak mówił w krakowskich Łagiewnikach – że „nie ma dla człowieka innego źródła nadziei jak Miłosierdzie Boga”.

Przyjaciel młodych

Trudno określić liczbę możnych tego świata, z którymi spotkał się Jan Paweł II podczas swoich podróży apostolskich. Wiadomo, że w ciągu całego pontyfikatu Jan Paweł II przyjął na audiencjach prywatnych ponad 1600 polityków, wśród których byli królowie, prezydenci i premierzy poszczególnych państw. Podczas 1166 audiencji generalnych spotkał się z blisko 18 milionami pielgrzymów z całego świata. Ale nie wolno zapominać tych ogromnych rzesz ludzkich, które spotykał na szlakach swego pielgrzymowania. Nie wolno zapominać o tych, którzy byli mu najbliżsi: ubodzy, samotni, opuszczeni czy chorzy. Trzeba pamiętać o młodzieży, w której widział „nadzieję świata” i „nadzieję Kościoła”. To dla młodych ustanowił w 1985 roku Światowe Dni Młodzieży. Od tego momentu obchodzone są co roku w każdej diecezji. Oprócz spotkań lokalnych co dwa lata organizowane były międzynarodowe spotkania, w których zawsze osobiście uczestniczył. Niemal podczas każdej podróży apostolskiej spotykał się z młodzieżą, którą nauczał człowieczeństwa i fascynował realizmem, ukazując oblicze chrześcijaństwa, w którym najważniejsza jest miłość…

Apostoł cierpienia

W pontyfikacie Jana Pawła II czymś wyjątkowym było świadectwo cierpienia. Niemal przy każdej okazji spotykał się z rzeszami chorych i cierpiących, zepchniętych na margines życia społecznego. Choć był jednym z najbardziej „zapracowanych” ludzi na świecie, zatrzymywał się niemal przy każdym wózku inwalidzkim… Wreszcie sposób, w jaki przeżywał swoje cierpienie, dla świata, który nie może pogodzić się z jego faktem, był niezwykle wymowny. Choroby Jana Pawła II stały się sprawą publiczną.

W 1997 roku w Zakopanem zwrócił uwagę, że „cierpienie przeżywane z Chrystusem jest najcenniejszym darem i najskuteczniejszą pomocą w apostolstwie”. Nigdy w historii tak wielka liczba osób nie śledziła cierpień jednego człowieka. Odchodząc z tego świata, potrafił go zjednoczyć jak nikt wcześniej, w żadnym innym wydarzeniu…

Krzewiciel świętościFamilyTour-Watykan-1

W ciągu swego pontyfikatu podczas 147 obrzędów beatyfikacji Jan Paweł II ogłosił błogosławionymi 1338 Sług Bożych, wśród których było 1031 męczenników i 307 wyznawców (nie licząc 4 dekretów „potwierdzenia kultu”). Z kolei podczas 51 obrzędów kanonizacji ogłosił Kościołowi 482 świętych, w tym 402 męczenników i 80 wyznawców (nie licząc „potwierdzenia kultu” św. Meinarda). Podczas 37 obrzędów, które odbyły się w Watykanie, Ojciec Święty kanonizował 352 osoby (291 męczenników i 61 wyznawców). W trakcie podróży apostolskich na terenie Włoch dokonał tylko jednego aktu kanonizacji w stosunku do wyznawcy. Podczas zagranicznych podróży apostolskich odbyło się 12 obrzędów kanonizacji, podczas których Ojciec Święty ogłosił 123 nowych świętych.

Jeśli chodzi o beatyfikacje, w wielu wypadkach były one zbiorowe, tzn. podczas jednej uroczystości Ojciec Święty beatyfikował niekiedy całe grupy osób. Największa w dziejach Kościoła katolickiego beatyfikacja odbyła się 11 marca 2001 roku na placu św. Piotra w Rzymie, gdy Jan Paweł II wyniósł na ołtarze 233 duchownych i świeckich zamordowanych z nienawiści do wiary w czasie wojny domowej w Hiszpanii w latach 1936-1939.

Ktoś może zapytać: po co tylu świętych? Nie ulega wątpliwości, że poprzez te beatyfikacje i kanonizacje Papież z Polski zmienił nasze pojęcie o świętości. Przez lata panowało przekonanie, że świętość zarezerwowana była tylko dla „wybrańców”, a święci – postrzegani jako nieosiągalne wzorce – to sprawa dawnych wieków. Tymczasem Jan Paweł II pokazał, że święci to również ludzie naszych czasów, często nam znani, przeżywający te same co my problemy i bolączki dnia codziennego. To wskazówka, że do świętości powołany jest każdy z nas. I już za kilka dni On sam jako nowy święty będzie nam błogosławił z Nieba na naszą drogę do świętości, mówiąc: teraz wasza kolej, nie lękajcie się, podążajcie tą drogą, jakiej was uczyłem”…

B. J./Sebastian Karczewski

Z historii – czyli co każdy Polak…!

Posted on Updated on

W dawnych czasach, gdy naszym krajem rządzili królowie, Polska była potężnym państwem. Jej granice sięgały od Morza Bałtyckiego aż po Morze Czarne.

Po okresie świetności nadeszły jednak trudne czasy. Królowie z rodu Sasów źle rządzili krajem. W Polsce panowała “złota wolność szlachecka”, szlachcice zajmowali się sprawami prywatnymi i nie dbali o ojczyznę wyniku tego wszystkiego doszło do trzech rozbiorów Polski.330 Ostatni król Rzeczypospolitej Stanisław August Poniatowski nie był w stanie uchronić Polski od klęski. Nasi sąsiedzi Rosja, Austria i Prusy posiadali wielkie armie i sprawną administrację. Wysłannicy obcych stolic, a zwłaszcza ambasador rosyjski, rządzili w Polsce, jak chcieli. Przekupieni przez nich polscy posłowie i senatorowie zrywali obrady sejmów.

Nie można było uchwalić takiego prawa, które pomogłoby ratować coraz słabszą Polskę. Po raz pierwszy do odebrania Polsce części ziem doszło w 1772r., gdy z inicjatywy Prus nastąpił I rozbiór. Po tym rozbiorze doszło do ważnego wydarzenia w naszej historii. Wtedy właśnie powołano do życia pierwszą w Europie świecką władzę do spraw szkolnictwa – Komisję Edukacji Narodowej. W roku 1791 została uchwalona Konstytucja 3 Maja. Jednak zmiany, które zachodziły w Polsce, nie podobały się sąsiadom, a zwłaszcza Rosji. Postarano się, by grupa zdrajców w Targowicy zażądała wejścia do Polski wojsk rosyjskich. Caryca Rosji pospiesznie spełniła to wezwanie i nastąpił II rozbiór Polski w 1793r. Wtedy zerwał się sprzeciw zbrojny. Naczelnik ruchu Tadeusz Kościuszko dowodził polskimi siłami. Przysiągł wypędzić wroga z polskich ziem. Jednak ani zwycięstwo pod Racławicami, ani udany bunt w Warszawie nie zapobiegły klęsce. Pod Maciejowicami Tadeusz Kościuszko dostał się do niewoli, a los Polski został przesądzony. Trzej sąsiedzi – Rosja, Prusy i Austria dokonali ostatecznego, III rozbioru Polski w 1795 roku. Polska zniknęła z map Europy i świata na 123 lata.

Polacy znaleźli się w granicach państw zaborczych lub udali się na emigrację. Emigranci wiązali swe nadzieje z Francją i jej wodzem Napoleonem Bonaparte. W swoich podbojach głosił on hasło wyzwalania uciśnionych narodów. Nic, więc dziwnego, że pod napoleońskimi sztandarami zjawiło się wielu Polaków. Na początku utworzyli we Włoszech legion polski dowodzony przez Henryka Dąbrowskiego. To o nim 332śpiewamy w polskim hymnie:

“Marsz, marsz Dąbrowski, z ziemi włoskiej do Polski -  za twoim przewodem złączym się z narodem”.

Hymn polski nosi tytuł “Mazurek Dąbrowskiego”. Do znanej melodii ludowej słowa hymnu napisał Józef Wybicki. Przez szesnaście lat losy naszej ojczyzny związane były z francuskim wodzem, Napoleonem Bonaparte. Kiedy i on poniósł klęskę, Polacy stracili nadzieję na odzyskanie niepodległości? W ciągu 123 lat niewoli Polacy dwukrotnie zrywali się do walki o odzyskanie utraconego państwa. Obydwa powstania – listopadowe w 1831r. i styczniowe 1863r. zakończyły się klęską. Represje dosięgły wszystkich rodaków związanych z walką powstańczą. Ruszyły na Sybir straszliwe kolumny zesłańców w kajdanach. Początek XX wieku był czasem międzynarodowych konfliktów politycznych, które doprowadziły do wybuchu I wojny światowej.

 Przeciwko sobie stanęły w walce państwa, które doprowadziły do rozbiorów Polski. Wojskami polskimi walczącymi z Rosją dowodził Józef Piłsudski, twórca Legionów i dowódca Pierwszej Brygady. Przeciwko Niemcom walczyły wojska generała Dowbora – Muśnickiego, a we Francji powstała armia generała Hallera. Nigdy te wojska polskie nie strzelały do siebie nawzajem, choć rhyhSEHA1vPgwalczyły u boku przeciwnych sobie państw. Trwająca 4 lata wojna zakończyła się w 1918r. klęską państw zaborczych. W Rosji, w wyniku rewolucji, władzę stracił car i rozpoczęła się wojna domowa. Niemcy i Austro – Węgry podpisały rozejm.

Osłabiona Rosja, pokonane Niemcy i Austro – Węgry nie mogły już wpływać na losy Polski. Józef Piłsudski, który od lata 1917r. przebywał w więzieniu w Magdeburgu, został wypuszczony i przybył do Warszawy 11 listopada 1918 r. Rada Regencyjna złożyła władzę na jego ręce. Polska odzyskała niepodległość. Na pamięć tego wydarzenia w dniu 11 listopada obchodzimy Narodowe Święto Niepodległości.

 

Bolesław Jasmin

Św. Jan Paweł II Wielki

Posted on Updated on

Jan Paweł II w czasie swojego pontyfikatu kanonizował 478 osób. Wiele z nich, jak brat Albert Chmielowski, miało wpływ na jego duchowość, niektórych, jak o. Pio czy Matkę Teresę, spotkał osobiście, a później wyniósł na ołtarze.

“Szukajcie świętości w codziennym życiu” – mówił Jan Paweł II podczas wizyty w Mariborze w maju 1996 r. W trakcie pontyfikatu przekonywał, że nie trzeba dokonywać rzeczy niezwykłych, by być świętym.bl_jpii

“Nie należy mylnie pojmować tego ideału doskonałości jako swego rodzaju wizji życia nadzwyczajnego, dostępnego jedynie wybranym “geniuszom” świętości. Drogi świętości są wielorakie i dostosowane do każdego powołania. Składam dzięki Bogu za to, że pozwolił mi beatyfikować i kanonizować w minionych latach tak wielu chrześcijan, a wśród nich licznych wiernych świeckich, którzy uświęcili się w najzwyklejszych okolicznościach życia” - pisał papież w liście apostolskim „Novo Millennio Ineunte” na zakończenie jubileuszu roku 2000.

Jan Paweł II sam wielokrotnie podkreślał, że do jego wyboru kapłaństwa przyczynił się dom rodzinny, zwłaszcza przykład ojca, którego wiele razy jako dziecko, budząc się w nocy, widział klęczącego i odmawiającego różaniec.
- Z rodzinnego domu Wojtyła wyniósł głęboką religijność połączoną z otwartością na innych mówił dyrektor Ośrodka Badań nad Myślą Jana Pawła II na Uniwersytecie Papieskim o. Jarosław Kupczak. – W Wadowicach bywa częstym gościem w Klasztorze na Górce, gdzie w 1907 r. umiera Rafał Kalinowski. Wojtyła przyjmuje tam szkaplerz karmelitański, który nosi do końca życia – przypomina o. Kupczak.

Po latach już jako papież wynosi Rafał Kalinowskiego na ołtarze, jego beatyfikacja nastąpiła w 1983 r. a kanonizacja w 1991 r.

Po przeprowadzce do Krakowa Karol Wojtyła często odwiedza swojego gimnazjalnego katechetę, wikariusza Katedry na Wawelu ks. Kazimierza Figlewicza i modli się w katedrze przed konfesją św. Stanisława. Po latach dedykuje św. Stanisławowi poemat i przygotowuje siedmioletnie (1972-79) obchody jubileuszu 900-lecia jego śmierci.
“Św. Stanisław stał się też w dziejach duchowych Polaków patronem owej wielkiej, zasadniczej próby wiary i próby charakteru. Czcimy go jako patrona chrześcijańskiego ładu moralnego, albowiem ład moralny tworzy się poprzez ludzi” – mówił papież podczas mszy św. na krakowskich Błoniach w czerwcu 1979.

Na krakowskich Dębnikach w czasie okupacji Wojtyła spotyka Jana Tyranowskiego, z wykształcenia księgowego, z zawodu krawca, który image_func3prowadzi dla młodych ludzi koła “Żywego różańca”. “Tyranowski, który sam kształtował się na dziełach Jana od Krzyża i św. Teresy od Jezusa, wprowadził mnie po raz pierwszy w te niezwykłe, jak na mój ówczesny wiek, lektury”- wspomniał w „Darze i tajemnicy” Karol Wojtyła.

Tyranowski był mistykiem i stał się duchowym kierownikiem młodego Wojtyły. W rozmowie z francuskim dziennikarzem i pisarzem Andre Frossardem Jan Paweł II wspomniał, że Tyranowski był żywym świadectwem tego, czym jest życie wewnętrzne albo “raczej, kim staje się człowiek, który pozwala działać Bogu w sobie”. Tyranowski był też dla młodego Wojtyły doskonałym przykładem, co mogą robić w Kościele świeccy. Proces beatyfikacyjny Tyranowskiego na poziomie diecezji został zamknięty w 2000 r.

Jeszcze podczas okupacji Karol Wojtyła zaczyna pisać jedno ze swych najważniejszych dzieł literackich – to “Brat naszego Boga”, którego bohaterem jest Adam Chmielowski, uczestnik Powstania Styczniowego, malarz, który porzuca życie artystyczne, by służyć biednym i bezdomnym. “Dla mnie jego postać miała znaczenie decydujące, ponieważ w okresie mojego własnego odchodzenia od sztuki, od literatury i od teatru, znalazłem w nim szczególne duchowe oparcie i wzór radykalnego wyboru drogi powołania. Jedną z moich największych radości jest to, że mogłem już jako papież wynieść krakowskiego biedaczynę w szarym habicie do chwały ołtarzy” – wspominał papież w „Darze i tajemnicy”. Jan Paweł II beatyfikuje brata Alberta w 1983 r., a kanonizuje w 1989 r.

W czasie okupacji Wojtyła odwiedza sanktuarium w Łagiewnikach.
- Do dzisiaj pamiętam tę drogę, którą odbywałem codziennie, przychodząc tutaj na różne zmiany w pracy, przychodząc w drewnianych butach – takie się wtedy nosiło. Jak można sobie wyobrazić było, że ten człowiek w drewniakach kiedyś będzie konsekrował Bazylikę Miłosierdzia Bożego w krakowskich Łagiewnikach! - wspominał Ojciec Święty w 2002 r. Zawierzył wtedy świat Bożemu miłosierdziu i wezwał Kościół do przekazywania posłannictwa s. Faustyny, którą dwa lata wcześniej kanonizował, a w 1993 r. beatyfikował.

Zdaniem kard. Stanisława Dziwisza Jan Paweł II “zasłużył sobie na tytuł Papieża Bożego Miłosierdzia, bo nikt jak on nie głosił tej prawdy image_funcKościołowi i światu”.

W 1946 r. Wojtyła wyjechał na studia do Rzymu. Wiosną 1947 r. udał się do San Giovanni Rotondo, gdzie spotkał o. Pio i skorzystał z udzielonej przez niego spowiedzi. Wojtyła odebrał go jako “spowiednika bardzo prostego, jasnego i zwięzłego” i zanotował, że w czasie mszy św. ojciec Pio “cierpiał fizycznie”. W 1962 r. Wojtyła pisze do o. Pio prośbę o modlitwę za przyjaciółkę Wandę Półtawską, która kilka dni później, w sposób niewytłumaczalny naukowo, odzyskała zdrowie. Jan Paweł II beatyfikuje o. Pio w maju 1999, trzy lata później ogłasza go świętym.

Podczas wakacji w 1947 r. Wojtyła pełni posługę w polskiej misji katolickiej wśród górników w pobliżu Charleroi, wracając do Wiecznego Miasta odwiedza Ars, w którym proboszczem był Jan Maria Vianney (1786 – 1859). “Od czasów kleryckich żyłem pod wielkim wrażeniem postaci proboszcza z Ars” – pisał papież w “Darze i tajemnicy”. “Byłem szczególnie wstrząśnięty jego heroiczną posługą konfesjonału. Ten pokorny kapłan, który spowiadał po kilkanaście godzin na dobę, odżywiając się niezwykle skromnie, przeznaczając na spoczynek kilka zaledwie godzin, potrafił w tym trudnym okresie dokonać duchowej rewolucji we Francji i nie tylko we Francji” – uważał Wojtyła.

Po powrocie do Polski Wojtyła pracuje w parafii w Niegowici, a potem w parafii św. Floriana, gdzie prowadzi duszpasterstwo młodzieży. Na przełomie 1952/53 poznaje Jerzego Ciesielskiego – późniejszego wykładowcę Politechniki Krakowskiej, z którym się zaprzyjaźnia. Po latach Jan Paweł II wspominał, że Ciesielski “posługę uczonego – posługę myślenia uczynił drogą do świętości”.

W październiku 1971 r. metropolita krakowski kard. Wojtyła uczestniczył w Rzymie w beatyfikacji o. Maksymiliana Marii Kolbego. Jak mówił w Radiu Watykańskim o. Kolbe stał się w świadomości wszystkich ludzi naszej epoki “naprzód symbolem męki zadanej ludziom przez ludzi z nienawiści”, a później “symbolem miłości, która jest potężniejsza niż nienawiść”. O. Kolbe był pierwszym kanonizowanym przez Jana Pawła II Polakiem – stało się to 10 października 1982 r.

Kilka lat później w 1987 r. papież beatyfikuje, a w 1998 r. kanonizuje Edytę Stein – siostrę karmelitankę, która zginęła w komorze gazowej obozu Auschwitz-Birkenau. “Edyta Stein była osobą duchowo i intelektualnie bliską polskiemu Papieżowi. Żydówka i filozofka, która najpierw w 3młodości straciła wiarę w Boga Abrahama, aby potem uwierzyć w Chrystusa. Zaczynała swoją filozoficzną drogę od spotkania z fenomenologią Edmunda Husserla, potem zajmowała się myślą Tomasza z Akwinu, zostawiając aktualne do dzisiaj przemyślenia m.in. na temat wiary i teologii kobiety. Jej intelektualna i duchowa droga, fenomenologiczno-tomistyczna metoda rozważań, ostateczne wnioski przypominają tę drogę, którą przebył sam Karol Wojtyła” – mówił PAP o. Kupczak.

W czasie pontyfikatu papież wielokrotnie spotykał się z Matką Teresą z Kalkuty – założycielką zgromadzenia Misjonarek Miłości. Beatyfikował ją w październiku 2003 r.
- Jan Paweł II żył w wielkiej przyjaźni z Matką Teresą. To była ciekawa przyjaźń. Rozumieli się bez słów. Ona wiedziała, w którym miejscu trzeba podeprzeć inicjatywy papieża w świecie. Mieli tę samą wrażliwość na ubóstwo – mówił metropolita krakowski kard. Stanisław Dziwisz.

- Dobrze pamiętam jej drobną postać, przytłoczoną brzemieniem życia, które poświęciła służbie najuboższym z ubogich, ale zawsze pełną niewyczerpanej energii wewnętrznej: energii miłości Chrystusa - mówił Jan Paweł II w Castel Gandolfo dwa dni po śmierci Matki Teresy. – Misjonarka Miłości: takim mianem określała się Matka Teresa i była nią rzeczywiście, dając swoim życiem przykład tak bardzo pociągający, że poszło za nim wielu ludzi gotowych porzucić wszystko, aby służyć Chrystusowi obecnemu w ubogich - dodał.

B. Jasmin/niezalezna

Słuchajcie muzyki poważnej.

Posted on Updated on

Dlaczego tak mało ludzi w Polsce, słucha muzyki poważną?

Muzyka jest z człowiekiem od czasów najdawniejszych. Dzisiaj dociera jednak nieustannie do nas zewsząd. Mamy do muzyki dostęp tak łatwy, że nauczyliśmy się słuchać jej bezwiednie. Nie musimy uroczyście udawać się do sal koncertowych, kościołów.

Ludwig van Beethoven – kompozytor i pianista niemiecki, ostatni z tzw. klasyków wiedeńskich, a zarazem prekursor romantyzmu w muzyce, uznawany za jednego z największych twórców muzycznych wszech czasów.
Ludwig van Beethoven – kompozytor i pianista niemiecki, ostatni z tzw. klasyków wiedeńskich, a zarazem prekursor romantyzmu w muzyce, uznawany za jednego z największych twórców muzycznych wszech czasów.

Większość z nas nie bywała na koncertach gwiazd współczesnej muzyki popularnej organizowanych w halach, na stadionach, w plenerze.

Na świecie wydaje się co roku wciąż wielką ilość płyt a są one coraz częściej zastępowane przez rejestrację na innych, coraz to nowszych nośnikach. Nagrania najróżniejszych utworów wciąż odtwarzane są przez radio, telewizję, w internecie. Chcąc nie chcąc słuchamy często melodii i jazgotów w restauracjach, kawiarniach, centrach handlowych, podczas plenerowych zabaw, gier sportowych bądź uroczystości państwowych.  Muzyka obecna jest na przestrzeni całego naszego życia, od narodzin aż do śmierci. Powszechny dostęp do niej sprawił jednak, że nie umiemy już, jak nasi przodkowie, słuchać jej uważnie. Mamy też kłopot z wartościowaniem różnych utworów. Z pewnością wielość muzycznych stylów i gatunków nie ułatwia nam zadania.

Dlaczego jednak tak mało ludzi w Polsce chce słuchać muzyki zwanej poważną, szczególnie współczesnej? Można odnieść wrażenie, że nazwiska twórców dwudziestowiecznej „polskiej szkoły kompozytorskiej”: Lutosławskiego, Pendereckiego, Góreckiego, Szalonka szerzej znane są publiczności zagranicznej niż naszej. Dzieje się pewnie tak dlatego, że, choć w Polsce funkcjonuje bardzo dobra edukacja muzyczna, dostęp do niej nie jest zbyt powszechny. Stąd bierze się przekonanie, że nasi słynni kompozytorzy piszą utwory trudne, „nie do słuchania”, elitarne. Bez wątpienia Krzysztof Penderecki nigdy nie będzie mógł liczyć na taką publiczność jak Madonna, ale nie przypadkiem w takich Niemczech np. dużo więcej osób niż w Polsce gra na instrumentach i uczęszcza na koncerty muzyki poważnej. Nie tylko klasycznej.

Brak umiejętności estetycznego wartościowania osłabia możliwość głębokiego odbioru muzycznej twórczości. Już w starożytności Pitagoras pojmował muzykę jako ukrytą mowę świata i kosmosu. Widziano w niej wyraz harmonii wyrażanej miarą, proporcją i liczbą. Św. Augustyn nie bez powodu pisał, że „w muzyce, w geometrii, w ruchach ciał niebieskich, w prawach matematycznych porządek rządzi tak, że jeśli ktoś zapragnie poznać — że tak powiem — jego źródło i wnętrza jego przybytków, to właśnie albo je tam znajdzie, albo dzięki tym naukom dotrze do nich”. Muzyka może zatem prowadzić do samego Boga. I, podobnie jak On, pozostaje niewyrażalna.

Sztuka muzyczna, tak bliska matematyki, jest całkowicie abstrakcyjna. W poezji, malarstwie, rzeźbie ma zawsze związek z rzeczywistością postrzeganą zmysłowo bądź dyskursywnie: słowa, barwy, kształty, itd. Materiał muzyki to dźwięk — coś trudno uchwytnego i niełatwo poddającego się opisowi. Mimo to sztuka muzyczna w niezrozumiały sposób daje odczuwać w sobie lekkość bądź ciężkość, szorstkość czy gładkość, prostotę czy złożoność. Są to cechy materialnych przedmiotu, które często odnosimy do ułożonego wedle matematycznych zasad postępu dźwięków w czasie. Postępowi temu często też przypisujemy emocje: smutek i radość, gwałtowność i spokój, wzruszenie i uczuciowy chłód. Pojawiają się też inne kategorie opisowe: powaga i figlarność, porządek i improwizacja, racjonalność i sentymentalność. A przecież muzyka właściwie nic nie znaczy poza samą sobą. O niczym nie mówi, nic nie przedstawia, nic nie symbolizuje. Niektórzy w tej jej szczególnej czystości dopatrują się związku z absolutem.

Św. Augustyn twierdził, że sam muzyczny ruch, rytm i melodia naśladują i odbijają poruszenia duszy człowieka stworzonej według tych samych matematycznych wzorów. Kontemplacja tych wzorów przez muzykę prowadzi nas do samego Stwórcy. Oddziałując na psychikę, muzyka ma też wpływ wedle świętego biskupa Hippony na postępowanie moralne człowieka. „Widać z tego — pisał Augustyn w „Wyznaniach” —  że wszystkie uczucia naszej duszy mają stosownie do swej różnorodności, odpowiednie tony w głosie i śpiewie, które przez jakieś tajemnicze pokrewieństwo budzą owe uczucia”. Oczywiście wpływ na dobre czyny może mieć tylko taka muzyka, która kontemplację rzeczy boskich umożliwia. Inna jest albo czymś płytkim, albo wręcz jazgotem prowadzącym do grzechu.

Jaka jednak muzyka wywołuje kontemplację zawsze rzeczy boskich? Niektórzy twierdzą, że tylko taka, która znajduje wsparcie wyłącznie sama w sobie bez pomocy poezji, religii czy jeszcze innych pomuzycznych treści. Krzysztof Penderecki w wywiadzie pomieszczonym w obecnym numerze Przeglądu Powszechnego konstatuje, że właśnie taką sztukę muzyczną uważa za najwyższą. A przecież z taką asemantycznej, ponaddyskursywnej czystości nie spotykamy znów tak często w dziełach twórcy „Siedmiu bram Jerozolimy”. Inna rzecz, że w swojej młodości Penderecki mocniej chyba niż później pragnął taką czystość zachowywać, stosując w swych kompozycjach bardzo awangardowe środki wyrazu. Kompozycje te często wywoływały szok. Nie wszyscy słuchacze byli przed ponad półwieczem gotowi do słuchania takiej muzyki (dziś pewnie nie byłoby z tym lepiej). Wielu widziało w nich bezduszny formalizm. Innych poruszała dla odmiany niezwykłość takich utworów jak „Ofiarom Hiroszimy — Tren” czy „Polimorfia”.yyFvgqBJZjOo

Po jakimś czasie Penderecki całkowicie świadomie zdradził jednak awangardę. Sam tak mówił o tym po latach w jednym ze swych uniwersyteckich wykładów: „Awangardowość dawała złudzenie uniwersalizmu. [...] Szybko jednak zorientowałem się, że w nowatorstwie tym, sprowadzającym się głównie do eksperymentów i spekulacji formalnych, więcej jest destrukcji niż budowania od nowa, że ten prometejski ton jest utopią”.

Penderecki w 1962 roku napisał „Stabat Mater” — kompozycję, w której „pozamuzyczność” wyrażona w poezji i religii odgrywa wielką rolę. Stała się ona zalążkiem najsłynniejszego utworu kompozytora „Pasji według św. Łukasza”, którą stworzył i na siedemset lecie katedry w Münster, i, jak sam przyznaje, na milenium Chrztu Polski. Chciał przy tym zmierzyć się i z wielką formą, i — z będącą dla wielu największym osiągnięciem muzycznym w dziejach — tradycją bachowską. Efekt był wspaniały. Przy całej nowoczesności języka Penderecki stworzył dzieło przystępne dla zwykłego melomana, o zrozumiałej treści, konstrukcji i emocji. Sam mówił: „Nie zależy mi na tym, jak ‘Pasja’ zostanie określona, czy jest tradycjonalna, czy awangardowa. Dla mnie jest po prostu autentyczna. I to wystarczy.” Do dziś „Pasja” jednym z nielicznych utworów współczesnych wykonywanych chętnie podczas abonamentowych koncertów filharmonicznych. To świadectwo, że wielkość muzyki poważnej nie skończyła się (a tak przecież sądzi wielu) wraz ze śmiercią Beethovena czy Czajkowskiego.

Penderecki przed półwieczem miał odwagę poważyć się na samoistne dziedzictwo Bacha (po Janie Sebastianie żaden z uznanych kompozytorów pasji nie stworzył). Dziś na taką odwagę zdobył się Paweł Mykietyn — już uznany powszechnie przez krytykę za najwybitniejszego kompozytora młodego pokolenia w Polsce. O jego „Pasji według św. Marka” pisze na naszych łamach Tomasz Cyz. Oba te utwory, dla których źródłem i podstawą jest tekst Ewangelii, są dowodem, że muzyka — tworzona współczesnymi środkami i wyrażona w wielkiej formie — wciąż prowadzi, jak chciał św. Augustyn, do kontemplacji rzeczy boskich. Gdy ma się takie skarby, czymś nieprzyzwoitym byłoby zamykanie na nie uszu. W obecnym numerze Przeglądu pragniemy zachęcić do słuchania współczesnej muzyki poważnej. Jej odbiór, jak to się tylekroć już działo w przeszłości, nie musi wcale się ograniczać do dziedziny czystej estetyki. 

Bolesław Jasmin